Zaczyna się niewinnie a prowadzi
do katastrofy.
Bagatelizowanie przeciwnika i
niedostrzeganie potencjalnego
zagrożenia ułatwia dostęp do
naszego życia,
często czyniąc w nim
nieodwracalne wyrwy.
Drobne, wręcz niezauważalne, a
zabójczo szkodliwe.
Powikłania.
Mogą być po grypie.
I nikt ich się nie spodziewa.
Bo niby wiadomo, że mogą być.
Ale przecież to nie zdarzy się
nam, nie teraz, kiedy indziej.
I tak małe kłamstwo, niewinna
zdrada, lekko dane słowo- są
przyczyną huraganu.
Tak jak uderzenie skrzydła
motyla.
Dzieją się ciągle i bez przerwy.
Nigdy nic, co miało być proste,
takie nie jest. Jeśli coś ma
przejść spokojnie i bez
komplikacji - jedno jest pewne
- tak nie będzie.
Tak było z nimi.
Ona i On.
Są młodzi, są wakacje, jest
impreza.
On kupuje jej piwo i zastanawia
się jak zaciągnąć ją do siebie.
Ona myśli nad tym, czy dać mu
numer telefonu, czy też lepiej
wycisnąć z niego ile się da i
wyjść.
I idąc na kompromis dopuszczają
do powstania powikłań.
Ciągle ciekawi siebie spotykają
się następnego dnia, ciągle
nastawieni na zabawę bez
zobowiązań
pozwalają sobie się poznać.
Tak mijają gorące, letnie dni, i
coraz mniej chodzi o zabawę, a
coraz bardziej o coś więcej.
Już nic nie jest łatwo i
przyjemnie.
Powikłało się.