|
Ci, którzy zajmują się
fotografią są artystami.
Fotografia urosła do rangi
dzieła sztuki, a przecież nie
zawsze tak było. Pewnie za jakiś
czas wybitne zdjęcia np. Agyness
Deyn albo innej zjawiskowej
dziewczyny będą miały swoje
miejsce obok Mony Lisy w Luwrze.
I pewnie znowu wszyscy będą
zastanawiać się skąd taki
tajemniczy uśmiech…
Jakoś z
fotografią nigdy nie było mi po
drodze. Jasne, pstrykam fotki,
ale zupełnie amatorsko.
Zawsze lepiej dogrywałam się z
papierem, ołówkiem i pastelami
niż z lampami, fleszami i
przysłonami.
Bo w malarstwie mam bezpośredni
kontakt z tworzywem, które w
fotografii zastępują przyciski,
pokrętła i inne cuda techniki.
Przyznaję, że robienie zdjęć ma
jednak pewną przewagę.
Zdjęcie powstaje tu i teraz,
pokazuje światło, barwy, które
za minutę mogą być inne,
oddaje emocje fotografa i
modela.
Jestem pewna, że gdyby w czasach
Monet’a fotografia byłaby tak
popularna i kolorowa, byłby on
impresjonistą-fotografem, a nie
malarzem…
J.
Tworzenie obrazu jest
czasochłonne, czasem zajmuje
kilka lat.
Wiadomo, że nastrój się zmienia,
uczucia, sposób malowania.
I wtedy może pojawić się zgrzyt.
Bo obraz to fragmenty tworzące
całość, a zdjęcie samo w sobie
jest jednością.
A ja mam chyba coraz większą
ochotę na bliższy kontakt z moim
aparatem…
|