|
Wiosna?
Nie będę pisać, że przyleciały
bociany, że pojawiają się
pierwsze listki na drzewach i że
przebiśniegi przebijają się
przez śnieg. Tak naprawdę nie
było ostatnio śniegu. W Krakowie
nie widać bocianów, a gołębie są
cały rok.
Oświadczam więc-może trochę
przedwcześnie-że zaczyna się
wiosna.
A właściwie to przedwiośnie.
Zieleni się trawa, kwiatki i
drzewa. Czarny rynek też jest
pewnie bardziej zielony niż
zwykle.
Jeśli jednak ktoś jest zupełnie
niewrażliwy na te
niezaprzeczalne dowody
cykliczności i odradzania się
życia, niech wybierze się na
spacer do jakiegokolwiek parku
albo nad Wisłę. Nie po to, żeby
szukać pierwszych żywych
roślinek.
Wiosnę widać po ludziach. Po
zakochanych, którzy wreszcie
mogą wyjść na spacer bez
zagrożenia zamarznięcia.
Zima to taki okres wstrzymania
polowań i łowów. Pełna ochrona.
Serducha pokrywają się szronem i
zupełnie nic nie da się
zobaczyć.
A później lód topnieje, robi się
coraz cieplej i słońce dłużej
wędruje po niebie.
I następuje też odtajanie,
ocieplanie uczuć. Księżniczki z
lodu zamieniają się najpierw
najpierw w cienkie sopelki,
później w kałuże, w których
odbija się wiosenne słońce. A
później parują ze szczęścia albo
wysychają z tęsknoty.
Zależnie od tego, czy Misiek
przetrwał zimę czy nie.
A jeśli Misiek okazał się Misiem
Polarnym to teraz trzeba uważać,
żeby od razu nie zrobiło się
zbyt gorąco.
Nagłe zmiany temperatury uczuć
mogą wywołać szok. Nie tylko
termiczny.
|