|
Życie to nie bajka. Podobno. I
wiadomo, matka chrzestna nie
zrobi z dyni mercedesa,
w kryształowych pantofelkach
nikt nie wytrzymałby nawet do
północy, no i nie znam dwóch
aż tak zdesperowanych lasek,
które by sobie paluchy ucinały,
żeby się w takowy zmieścić.
No ale może jeszcze mało
widziałam…
Skoro wszystkim wiadomo, że
bajka, to, powiedzmy wprost,
bajka, to czemu ciągle czekamy
na księcia na białym koniu?
Dziś Dzień Kobiet. Tak, już
widzę jak rzucają się nasi
Wspaniali, Mądrzy,
Wszechwiedzący i Oczytani
na świętujących i tonem nie
znoszącym sprzeciwu tłumaczą,
cierpliwie jak dziecku
- toż to komuna, wszak to
przeciwko równouprawnieniu,
wszak każdy dzień jest dniem
kobiet,
a wreszcie goździki brzydkie i
nie trendy.
Że kobiety wspaniałe są i trzeba je codziennie dopieszczać, nie
tylko tego złego, gomułkowskiego
8 marca.
Tak? A
właśnie, że nie.
Właśnie, że trzeba obchodzić Dzień Kobiet. Żeby kobietom
przypominać, że kobietami
jeszcze są.
Że nie muszą być supermaszynami
do kariery, seksu, rodziny,
kuchni, sprzątania a w wolnych
chwilach
zajęć ogrodniczych. Że mogą
sobie być normalne, kobiece,
dziewczęce, silne, słabe,
inteligentne albo i głupie. Że
być kobietą, to nie jest tylko
powód, żeby ciągle udowadniać,
że się potrafi.
Że to nie znaczy tylko dbać o
wszystkich i wszystko dookoła i
w tym wszystkim, pamiętać żeby
nie zaniedbać siebie samej.
To nie tylko dobieranie szminki do koloru bluzki, czy odwrotnie.
Nie obsesyjne liczenie kalorii i
paranoje
na temat „Mój Misiek i ta blond
flądra”.
Dzień Kobiet przypomina, że trzeba być dumnym z bycia Kobietą.
I że są jeszcze mężczyźni.
Skoro nie ma książąt.
|