|
Moja nauczycielka plastyki
zawsze powtarzała, że okrąg jest
idealną figurą. Wszystko można w
niego wpisać i na nim oprzeć. Do
tej pory patrząc na jakieś
dzieło szukam w nim okręgów.
Może jest w tym akurat trochę
racji?
Dali swego czasu odkrył, że
idealną formą jest kształt rogu
nosorożca. Wszystko się składa z
rogów nosorożców. Im ich więcej,
im są bardziej zakrzywione tym
bardziej idealny tworzą
przedmiot.. Teraz zaczynam
szukać rogów nosorożców...
Sztuka sztuką dość abstrakcyjną,
więc jak to ma się do mniej
abstrakcyjnej sztuki związków?
Punkt - jak dla mnie symbol
singli.
Odcinek - lepiej: ma jakiś
początek, ale ma też koniec.
Ograniczony i przewidywalny. Dla
koszmarnych realistów.
Okrąg - niektórym może
odpowiadać. Teoria okręgu w tym
wypadku przewiduje JEDEN środek,
wokół którego wszystko się
kręci. Jest dość popularna.
Dowodzi tego ilość
sfrustrowanych żon, tzw. „kur
domowych”, których mężowie robią
kariery lub tylko tak myślą. W
przypadku zniszczenia
otrzymujemy dwie połówki, które
nie do końca umieją samodzielnie
funkcjonować.
Trójkąt - również baaardzo
popularny. O tym z kolei
świadczą zarobki prywatnych
detektywów. Wady: wyjątkowo
kanciasty, ostry, zdecydowanie
potrafi ranić.
Wielokąty - niezłe, trudno się
jednak do nich dopasować.
Kwadrat, prostokąt - bliskie
ideału. Trochę kanciaste... ale
cztery kąty to wystarczająco dla
dwóch osób, nawet takich, które
można określi jako „emo”.
Popularne, przecież nawet łóżka
są zwykle prostokątne albo
kwadratowe. Kiedy takie figury
się rozpadną, powstają
odpowiednio kwadraty bądź
prostokąty. Albo trójkąty. Nic
więc nie ginie.
Ja zdecydowanie w tej kwestii
odrzucam opinię mojej
plastyczki.
Fascynują mnie teraz te rogi
nosorożców.
|