FASHION & TRENDSBEAUTY & HEALTHCLUBS & EVENTSART & PHOTOGRAPHYPEOPLE & PROMOTIONMODELS & SESSIONS

we recommend:

reklama:
 
 

 

 
 

Has he lost control ?
 

Has he lost control ?

Sam Riley tak genialnie wcielił się w postać Iana Curtisa, że czasami miewam problemy z rozróżnieniem obydwu postaci. Niezaprzeczalnie ma na to wpływ naturalne podobieństwo Sama do Iana, ale też świetna gra aktorska tego pierwszego.

   Co powiem o całość filmu? Nie tylko ja stwierdziłam, że jest to jedna z najlepszych produkcji, jakie kiedykolwiek ukazały się na ekranach kin. Co miało na to wpływ?

   Po pierwsze wcześniej już wspomniana kreacja Rileya. Po drugie – muzyka. Idealnie dopasowana klimatycznie do towarzyszących jej momentów filmu. Zapadająca w pamięć, ale nie absorbująca całej naszej uwagi. Po trzecie – czarno-białe zdjęcia. To tyle z czysto technicznych uwag, którym nie chcę poświęcać więcej miejsca – niech zajmują się tym filmowi eksperci.

    Elementem, który zachwycił mnie już w trakcie oglądania filmu, był realizm. Dobitne, wręcz naturalistyczne przedstawienie zwykłego pocałunku, jak i ataku epilepsji. Bohaterowie ogołoceni z masek elegancji i dostojeństwa. Pozbawieni wyuczonych, matematycznie obliczonych ruchów i gestów. Prawdziwi. Zwykłe biologiczne istoty posiadające jednak tak głęboką psychikę, że szokuje nas równocześnie prostota i złożoność ludzkiego istnienia.

   I oto drugi mocny punkt „Control”. Nie tylko Ian jest ukazany jako człowiek targany przez sprzeczności. Jego żona Debbie -  kobieta, która poświęciła mu swoje życie, urodziła mu dziecko, była bliska wybaczenia mu zdrady. Tak naprawdę wybrała cierpienie u jego boku, wspólne błądzenie w poszukiwaniu szczęścia. Szczęścia, które mogła znaleźć łatwiej i szybciej gdzieś indziej, z kimś innym. Może to właśnie jest miłość?

   Co do miłości, to ona paradoksalnie stała się dla Iana jednym z wewnętrznych głosów popierających słuszność samobójstwa. Dlaczego?

    Kochał dwie kobiety jednocześnie, i z żadnej z nich nie był w stanie zrezygnować. Wspomniana już Debbie – towarzysząca mu od lat szkolnych, matka jego dziecka. Prosta, szczera, cierpliwa. Z drugiej strony Annik – jeden z listków wieńca laurowego sławy. Przygoda. Nowość.

   Kolejna miłość – pasja tworzenia muzyki. Wyrażanie poprzez dźwięki i słowa siebie samego. Pasja realizowana z całym zespołem Joy Division. Przytoczę, może nie dokładnie, ale z zachowanym sensem, cytat z filmu – słowa Iana. Według mnie, nie wymagają komentarza: „Ludzie przychodzą na koncert, słuchają nas, podoba im się. Ale czy oni zdają sobie sprawę z tego, ile ja daję im z siebie? Ile mnie to kosztuje? Żądają więcej. Ale ja nie wiem, czy jestem w stanie dać im jeszcze więcej...”. 

    Obserwując Sama Rileya odtwarzającego postać Curtisa, wpadła mi do głowy myśl: bez wątpienia mamy wiele cech wspólnych ze zwierzętami. Ale jak możemy je czasami stawiać prawie na równi ze sobą? Jak absurdalną skalę tworzymy do porównania własnej psychiki ze zwierzęcą intuicją przetrwania? Ok., z całym szacunkiem dla nich – małpy układają puzzle i rozróżniają kolory. Ale żeby od razu zrównywać je z ludźmi?

   Posłuchajcie sobie „She’s lost control”, „Transmission”, „Ceremony” i „Love will tear us apart”. Zgodzicie się ze mną, że każdy z nas żyje w jakimś określonym celu.

  Czasami nam samym nie jest on znany. I wtedy mamy wrażenie, że straciliśmy kontrolę.

 
opracowanie: Marta Wierzbicka
         
         

we propose:

reklama:

 
 

 


Copyright © 2007-2010 foto-fashion.com. Wszelkie prawa zastrzeżone.

email: redakcja@foto-fashion.com
Wszystkie prawa do tekstów, zdjęć i ilustracji zastrzeżone. Kopiowanie i wykorzystywanie całości lub fragmentów bez pisemnej zgody foto-fashion.com zabronione.
Znaki firmowe, nazwy handlowe i wizerunki produktów wykorzystane zostały jedynie w celach informacyjnych
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
/ REDAKCJA / zapraszamy na FACEBOOK / REKLAMA /