|
|
| |
 |
| |
|
Exegi monumentum
|
Exegi monumentum
Na pewno ktoś kiedyś przede mną głęboko zastanowił się nad tym,
dlaczego właściwie piszemy... ?
Pomijając książki kucharskie i instrukcje obsługi sprzętów
gospodarstwa domowego,
zapisujemy swoje głębokie
przemyślenia bądź ulotne
refleksje.
No właśnie, ulotne. Bo czy przekładanie abstrakcji naszego mózgu na
względnie materialne zapiski,
nie jest próbą
unieśmiertelnienia swoich
unikalnych myśli,
więc też przy okazji siebie
samego?
A może ujawnia się w nas utylitaryzm, chcemy dzielić się swoją
wiedzą z innymi i stąd te
księgarnie zatapiane falą
autobiografii, wydanych w
twardej oprawie pamiętników,
czy tomów wierszy?
Wzorujemy się na Horacym i budujemy nasze pomniki nowocześnie na
twardych dyskach,
staroświecko na materiałach
wykonanych z drewna lub bawełny
– jednym słowem - na papierze.
A przecież wystarczy zapałka.
Szklanka wody.
Mocne kopnięcie.
I po naszej żmudnie przekładanej na język polski filozofii.
Bo papier czy też plątanina
kabelków z metalowymi płytkami
nie jest twardsza od spiżu.
No może metal.
Ale to już zupełnie inna
historia.
Mimo tego nie poddajemy się.
Myślimy, piszemy, piszemy,
myślimy.
Bo kto nie maszeruje, ten ginie,
a kto nie ryzykuje, ten nie
zyskuje.
I trzymajmy się tego jak
najmocniej i jak najdłużej.
|
|
opracowanie: Marta Wierzbicka |
| |
|
|
|
|
| |
|
|
|
|
|
|