|
Dla niektórych moda to coś
niesamowicie płytkiego i nie
mającego żadnego związku z
jakąkolwiek formą sztuki. Budzi
podobne uczucia jak porównanie
kałuży i jeziora, albo nawet
Rowu Mariańskiego. Przepaść.
Myślę jednak, że to tylko iluzja
i zawodzący wzrok, bo przecież i
tu i tu jest woda. A jak wiadomo
można utonąć nawet w łyżce...
Skakanie na płytką wodę zwykle
kończy się tragicznie, może więc
warto pod powierzchnią lansu
dostrzec głębię?
Moda to szalenie
specyficzne i – powiedziałabym
nawet- zaprzeczające sobie,
absurdalne zjawisko.
Z jednej strony jest to dążenie
do ujednolicenia społeczeństwa,
danych grup społecznych, to
potrzeba wtopienia się w tłum,
idea generalizacji. Z drugiej
jednak strony to forma
indywidualizmu, zmienności i
zróżnicowania, potrzeba czegoś
pozornie nowego. Te dwie strony
są jak krzemienie,
które ścierając się ze sobą dają
iskrę podpalającą zapał ludzi,
którzy mają pomysły
i chcą swój modopogląd przekazać
innym.
Tak naprawdę moda to kultura
masowa. Nie dotyczy już ona
tylko wybiegów i sklepów z
ubraniami.
Moda dzisiaj to moda
na konkretne przekonania, styl
życia, muzkę, miejsce
wakacyjnego wypoczynku.
Krytyka
mody to niejako krytyka
obyczajów. Można spojrzeć na to
oczami Freuda, który twierdził,
że pragnienie skrywa się za
zakazem. Tak więc krytyka
określonych strojów, poglądów to
swoisty zakaz, ograniczenie
siebie. Krytykując i
jednocześnie podążając za tłumem
stajesz się najzwyczajniejszym w
świecie hipokrytą. Mówienie
modzie „nie” to tak naprawdę
mówienie o jej potrzebie.
Modę należy rozpatrywać w dwóch
płaszczyznach. Coś ulotnego,
chwilowego, zmiennego i jako
samo zjawisko, czyli coś
ponadczasowego i
nieśmiertelnego. I jeszcze
jedno-moda kołem się toczy…
Dla mnie moda to
forma sztuki. Przekazanie
jakichś wartości, pokazanie
pasji inaczej, nie na papierze
czy w drewnie, ale na ciele
ludzkim. Jej ulotność ma swój
urok. Obrazy, rzeźby często
nabierają wartości po wielu,
wielu latach, moda ma swoją
wartość tu i teraz, trwa przez
jeden sezon. Moda to sztuka
opakowania. Oczywiste jest, że
wybieg nie zmieni się w szary
chodnik, bo stroje prezentowane
na pokazach to prezentacja
trendów, pomysłów, wyobraźni, a
to co noszą modelki to tylko
narzędzie. Moda istnieje od
zawsze, od zawsze zmieniały się
trendy. Wystarczy spojrzeć na
starożytne togi, później
gorsety, dekolty, szerokie,
długie suknie, a następnie
wąskie i krótkie. Moda to
przejaw przekonań i obyczajów,
bo komu w średniowieczu
przyszłoby do głowy że kobieta
mogłaby pokazać kostkę? Jak
wyglądały dawniej stroje
kąpielowe? Jakie zgorszenie
budziła kobieta w spodniach? A
teraz mamy mini, bikini, duuużo
modeli spodni, tak aby każdy
znalazł coś odpowiedniego na
siebie. To wszystko to przejaw
zmian kulturowych, rozluźnienia
obyczajów. To także- jak
zauważyła Marlena Dietrich-
„najskuteczniejsza broń
przemysłu tekstylnego przeciw
ciągle rosnącej trwałości
materiału”…
Myślę, że teraz
kałuża magicznie przemieniła się
w Bajkał. Albo chociaż w Hańczę…
|