|
Pamiętam, że jak
byłam mała zarzekałam się, że
nigdy w życiu nie ubiorę spodni
rurek,
marchew czy innych,
których nogawka nie zakrywa
całego buta… biegałam więc w szwedach, dzwonach,
z bólem
przychodziło mi założyć dresy
albo getry na wf, bo oczywiście
dopuszczalne były tylko jeansy,
ewentualnie sztruksy.
Ale to stara bajka, która
wydarzyła się wiele lat temu i
schowała się siedmioma górami
przekonań
i utonęła w siedmiu
rzekach tak zwanych doświadczeń.
I popłynęła sobie z nurtem ku
zapomnieniu.
Teraz mogę powiedzieć, że nie ma
takiej rzeczy, której nigdy nie
założę.
Mądrzy mówią "nigdy nie
mów nigdy”. Bo skoro założyłam
rurki i – co tu dużo mówić -
ciężko mi się bez nich teraz
obejść, to czemu kiedyś nie
miałabym się uzależnić od
jakiegoś kombinezonu? Nie będę
tutaj pisać
o moich upodobaniach modowych i o tym, co noszę… chcę
napisać o tym, co moda robi z
ludźmi.
Moda to szalenie dziwne i wbrew
pozorom skomplikowane zjawisko,
pewnie jedno z najstarszych.
Warto zdać sobie z tego sprawę.
Moda teraz oczywiście zahacza o
niemal wszystkie dziedziny
naszego życia, wkrada się do
naszych jadłospisów, przekonań,
katalogów z wakacyjnymi
wyprawami, łazienek,
kosmetyczek
i sypialni. Dzieje się tak
dlatego, że coraz mniej jest
stref tabu, w których możemy
sobie sami działać nie zwracając
uwagi na zmieniające się trendy.
Moda jednak niezmiennie kojarzy
się
głównie z ubraniami,
dodatkami, butami i wszystkimi
innymi akcesoriami.
Modę tworzą oczywiście
kreatorzy, ale także wszystkie i
wszyscy celebrities.
To oni
sprawiają, że coś nam się podoba
albo nie. A nawet jeśli nie, to
przecież inni tak się ubierają,
gwiazdy tak występują więc
pewnie to jest fajne i trendy, i
to na pewno z moim gustem jest
coś nie tak.
Żeby się więc nie
wyróżniać, kupujesz na przykład
koszulkę z jakże mroczną czaszką
i kokardką.
Bo przecież Paris
Hilton ma podobną, i twoje
koleżanki też. W ten sposób
wypromować i uczynić modnym
można wszystko. Łatwo coś zrobić
obiektem pożądania
nastolatków - bo przecież oni są
największymi
i najbardziej
chłonnymi odbiorcami- pokazując
ich idola ubranego w taki albo
inny sposób.
Wystarczy podać za przykład
dresy. Dawniej zarezerwowane
jako strój wizytowy na siłownię
albo ubranie „po domu”.
Kojarzyły się z wyciągniętymi
kolanami w spodniach na gumce i
za dużą, rozciągniętą bluzą.
Dziewczyny drżały żeby
przypadkiem wybranek serca nie
zobaczył ich w takiej kreacji. A
teraz? Wystarczyło żeby jakiś
czas temu w dresach pokazała się
Britney Spears albo Madonna.
Ładne, kolorowe, welurowe i
wygodne wdzianka. I pasują nie
tylko do obuwia sportowego.
Można przecież założyć do nich
szpilki, złotą biżuterię i
wybrać się tak na imprezę, albo
na galę. W ramach opozycji do
ponadczasowej małej czarnej. I
chociaż dresy zostają dla mnie
nadal dresami, to jakoś mam
mniej oporów żeby wyjść w nich
na ulicę-chociaż to i tak mi się
nie zdarza. Widzę jednak pełno
dziewczyn tak sobie
pomykających,
nie zawsze
wyglądają jednak jakby szły na
siłownię lub pobiegać…
Na pewno wtedy, kiedy
przysięgałam sobie żeby chodzić
tylko w dzwonach na topie były
gwiazdy,
które akurat tak się
ubierały… a później urosłam,
świat się zmienił, idole i moda.
Pojawili się na przykład chłopcy
z The Strokes w rurkach i
trampkach, Franz Ferdinand w
retro koszulach, kamizelkach i
marynarkach. Pojawił się Pete
Doherty z the Libertines, za
którym szalała Kate Moss – ikona
mody i stylu. I nagle wszyscy-w
pewnych kręgach rzecz jasna-
zaczęli się ubierać tak samo jak
ONI.
Kiedyś oglądałam zdjęcia
sprzed kilkudziesięciu lat i nie
mogłam wyjść z podziwu jak
dziewczyny
mogły biegać w
getrach i legginsach. Albo w
krótkich spodenkach założonych
na grube rajstopy… a dzisiaj ?
Sami wiecie.
Wniosek ???
Moda kołem
się toczy.
Moda to taka nawet
karuzela.
Jadąc na niej wszystko
wiruje, jest niesamowicie
kolorowe i bardzo szybko się
zmienia.
Tak, że nie zdążysz się
obejrzeć ani w tym pośpiechu nic
dostrzec.
A kiedy zwolnisz i
zastanowisz się co jest modne,
możesz doznać szoku i mdłości.
Bo zobaczysz na przykład, że
wszyscy zakładają odblaskowe
kombinezony albo spodnie
z super podwyższonym stanem…
a ty
przecież jeszcze nie tak dawno
mówiłeś, że to okropne i w życiu
tego nie założysz.
Ale i tak
podczas następnych zakupów…
Po prostu jeśli chodzi o modę:
nigdy nie mów nigdy. |