|
Czy bycie
fotografem to zabawa lekka,
łatwa i przyjemna ? Czy
pstrykanie zdjęć to po prostu
naciskanie odpowiedniego
przycisku? Czy to odpowiednie
ustawienie statywu i modela?
Pomijam kwestie techniczne,
które mogą być czarną magią. Ale
po opanowaniu tego wszystkiego
można stać się najprawdziwszym
czarodziejem i magikiem.
Bo tak naprawdę
fotografia łączy się ze
sztuczkami i iluzją. Sam fakt
uwieczniania i zapamiętywania
rzeczywistości na papierze. Ale
przecież o tym wiedzą wszyscy.
Albo przynajmniej o tym gdzieś
czytali…
Dobry fotograf
to taki David Copperfield.
Zaczarowuje ludzi i sprawia, że
wierzą w to co zrobił. Nie musi
tłumaczyć zjawisk i tego po co i
dlaczego. Zabawa w fotografię to
zabawa dla dorosłych. To
odpowiedzialność i umiejętność
wzbudzenia zaufania, otwarcia
się fotografowanego.
Sprowokowanie go do odegrania
przedstawienia, zabawy w teatr,
opowiedzenia swojej historii. To
tak samo jak wtedy, kiedy
iluzjonista zamyka ochotniczkę w
drewnianej skrzyni, a później ją
rozcina, przecina, wycina… To
pełne zaufanie w to, że noże są
tak ostre, że nie dają bólu. To
późniejsze otwarcie wieka. To
zamknięcie w studiu albo wyjście
w plener i zabawa mająca na celu
osiągnięcie maksimum zaufania i
komfortu. Fotograf to wtedy też
taki rycerz jedi z lampą
błyskową. To walka z emocjami.
Burza uczuć i światła przecinana
fleszem.
Robienie zdjęć
wymaga pewności, umiejętności i
trochę innego patrzenia na
świat. To ćwiczenia, które mogą
doprowadzić do rozcięcia skrzyń,
przeniknięcie przez mury. I
przez drzwi, za którymi
zamknięci są ludzie. Bez
wywarzania, hałasu i rzucania
nożami.
|