|
Bohaterem
dzisiejszego felietonu jest Ktoś
– szara myszka,
z którą pracuję, a z którą
ledwie
zamieniam kilka słów,
która zawsze gdzieś po cichu tam
się błąka,
ale prawie nikt jej nie zauważa
dopóki nie nakreśli faktu swojej
obecności. Ot choćby odzywając
się do kogoś.
Jej figura i uroda w ogólnym
tego słowa znaczeniu nie
przykuwa uwagi. Jest wysoka,
nosi mocny makijaż,
ale brakuje jej kilku okrągłych
miejsc, na których można
zawiesić oko, a jeszcze lepiej
rękę.
Pewnego wieczoru
Ona zrzuciła swój pracowniczy
ubiór i ukazała się oczom moim w
całej swej krasie i
wspaniałości. Bo wystarczyło, że
ta szara istotka przystroiła
obcisłe jeansy z bardzo
wyrazistym i rzucającym się
w
oczy wzornictwem.

Przypadek Jej możemy zresztą
nazwać syndromem jeansu, żeby
brzmiało bardziej naukowo.
Jeansy towarzyszą nam wszędzie,
gdzie okiem nie sięgnąć każdy
nosi na tyłku jeans, który w
ostatnich latach wyewoluował i
przybrał setki różnych form i
postaci. Tak więc fakt, że Ona
po ubraniu jeansów nabrała
blasku można uznać za – również
naukowe stwierdzenie – paradoks.
Czymże zafascynowały mnie te
popularne, żeby nie rzec
pospolite spodnie, że zawiesiłem
oko na dziewczynie, której
zwykle raczej nie zauważam?
Przede wszystkim mocny kontrast.
Jeansy w oryginalnej postaci
były ciemne,
a wręcz mroczne, przy czym
zawierały białe wytarcia na
udach. Z kolei na tych "wytarciach"
kilka wyszywanych "pierdółek"
różową nitką, dokładnie na
pośladkach.

Na
pośladkach, które dzięki temu
nagle stały się takie bardziej
jędrne, krwiste i zachęcające. I
cóż z tego,
że opisuję to z męskiego punktu
widzenia? Widziałem różne
jeansy, nawet takie, gdzie na
pośladkach
były wytarcia w kształcie dłoni.
I nie ulega wątpliwości fakt, że
miały one pobudzać męską
wyobraźnię.
Tak samo jest z różową nitką na
kobiecym tyłku – mogą to być
wyszywanki nawet w kształcie
kotków,
owieczek albo logo japońskiej
bajki „Czarodziejki z Księżyca”.
Bo chodzi o to, aby przykuwały
uwagę,
ale nie ze względu na wzór lecz
miejsce.

Zresztą kobiece pośladki uważam
za najlepszą lokalizację do
przekazywania nieprzyziemnych
wartości.
Można by tam wypisywać
filozoficzne hasła, głosić
rewolucyjne teorie, hasła
propagandowe oraz nawoływać
do walki w obronie praw
zwierząt. Bo z czegokolwiek by
kobieta się nie składała, wzrok
każdego zdrowego faceta zawsze
wyląduje na jej tyłku. A gdy
jest tam do obejrzenia coś
więcej niż tylko tyłek, ale na
przykład wzorki wyszywane różową
nicią to zawsze może udowodnić,
że tylko uzupełniał swoje
wrażenia estetyczne. |