|
Czwartek wieczorem, Galeria
Pauza i sporo ludzi tłoczących
się przy wejściu. Kameralna
atmosfera i napięcie unoszące
się w powietrzu. Trudno
powiedzieć czym spowodowane. Na
pewno w jakiejś części
ciekawością i zdziwieniem. Być
może też oburzeniem, lekkim lub
silnym szokiem. Tyle różnych
emocji spowodowało 14
wielkoformatowych fotografii.
Dziwne ?

Po obejrzeniu zdjęć
stwierdzam, że niekoniecznie…
Fotografie Yves De Brabandera
oraz
DAve Schweitzera to nie są
zwykłe obrazki, które można
zobaczyć w rodzinnym albumie. To
obrazy zaskakujące, momentami
niepokojące, dla niektórych
szokujące, zbyt odważne i
wyzywające.
Takie coś
musi budzić emocje i było to
słychać w rozmowach ludzi. Jedni
mówili, że tego się właśnie
spodziewali, inni byli
kompletnie zdezorientowani, a
jeszcze inni twierdzili, że cała
ta wystawa jest po prostu
przereklamowana.
Kain i Abel, Eros,
Pan, Bachus, Adam – postaci
doskonale nam wszystkim znane.
Nasza kultura to przecież wynik
przenikania się kultury
antycznej, mitologii oraz
tradycji judeochrześcijańskiej i
Biblii. Przez wieki powstało
setki wizerunków postaci
biblijnych i mitologicznych,
setki rzeźb, pieśni. I wydawać
by się mogło, że na te tematy
wszystko już zostało
powiedziane, namalowane,
wyśpiewane. Że jest tylko jeden
punkt widzenia… wystawa „Ecce
Homo” pokazuje, że jednak nie. I
tym swoim „nie” szokuje.
Pokazuje, że gejowska fantazja
na tematy kulturowe nie musi być
niczym ograniczona. Tutaj nie ma
żadnego tabu. Pokazuje, że
czemuś powszechnie uznanemu i
tolerowanemu można nadać inne,
nowe znaczenie i tym samym
ożywić mit albo przypowieść.
Trzeba do tego tylko, albo aż,
odwagi. I twórcy mieli ją
niezaprzeczalnie. Odważyli się
pokazać Pietę jako obraz dwóch
mężczyzn, odważyli się pokazać
ludzką i jednocześnie boską
seksualność stylizując swoich
modeli na Bachusa czy Erosa.
Odważyli się zakłócić pewien
schemat myślenia.
Myślę, że wystawa,
która jest częścią festiwalu
Kultura dla Tolerancji, może w
pewien sposób
oswoić
z tematyką homoseksualizmu.
Zwrócić uwagę na to, że tacy
ludzie są między nami. A
wiadomo, że łatwiej uwierzyć
jeśli się zobaczy…
Przedstawienie modeli jako
postaci mitologicznych i
biblijnych przenosi te obrazy w
trochę szerszy znaczeniowo
wymiar. Nie zgadzam się z
opinią, że można dopatrzyć się w
tym jakiejś sakralizacji i
uwielbienia dla ludzi o
odmiennych upodobaniach
seksualnych. Tacy ludzie wyrośli
w naszej kulturze, tacy ludzie
zostali stworzeni przez jakąś
siłę wyższą. To są po prostu
ludzie.
Do niezaprzeczalnej
kwestii człowieczeństwa odnosi
nas także tytuł wystawy: ,,Ecce
Homo – Oto człowiek”. Co by
było, gdyby ktoś zatytułował ją
na przykład „Oto gej”…?
Zdecydowanie
zachęcam, aby wybrać się i
zobaczyć wystawę na własne oczy
oraz przeżyć emocje z tym
związane. Jak już wspomniałam,
to nie są zwykłe zdjęcia… |