|

Rusza kolejna odsłona projektu
domowatmosfera. Tym razem skupiona wokół kulinariów.
Ulubione potrawy, niezapomniane uczty, rodzinne uroczystości,
egzotyczne kulinaria, pierwsze próby kucharskie, zadziwiające
sposoby przygotowania, podawania i spożywania posiłków, jedzenie
piękne i obrzydliwe, uspokajające i przesycone traumą. Jesteśmy tym
co jemy? Z pewnością. Ale też wiele o nas mówi fakt jak i z kim to
robimy. Zobaczmy się więc w naszych preferencjach spożywczych.
Zapraszamy do nadsyłania zdjęć współczesnych lub z przeszłości,
pojedynczych lub w seriach, autorstwa własnego lub z archiwów
rodzinnych, mile widziane również refleksje z nimi związane.
kulinaria
Czy wrzucając codziennie do brzucha pożywienie jesteśmy świadomi co,
jak i dlaczego jemy? Jakie kierują nami mechanizmy? Wedle jakich
rytuałów działamy?
Jedzenie to jedna z podstawowych funkcji życiowych człowieka. Żeby
żyć trzeba jeść i nie ma od tego ucieczki (aczkolwiek istnieją ponoć
inedycy, będący sami dla siebie źródłem energii, którzy doskonale
obchodzą się bez tradycyjnej formy karmienia ciała). Fizjologia ma
swoje nieubłagane prawa, realizowane wręcz instynktownie. Zygmunt
Freud ponoć w wieku 40 lat uznał nawet popęd głodu za silniejszy od
seksualnego, uważanego przez niego do tej pory za główny motor
działań człowieka, i zastąpił seks jedzeniem. W ciągu dziejów
ludzkości czynność jedzenia, mimo determinującej ją fizjologii, a
może właśnie dzięki niej, obrosła licznymi znaczeniami kulturowymi i
mitami, należącymi do najtrwalszych elementów tożsamości grupowej.
Problem wyżywienia zawsze był niezwykle istotny. Zależność ta
zmieniała charakter wraz z warunkami życia. Dla człowieka
pierwotnego, żyjącego w stanie wiecznie niezaspokojonego głodu,
wyżywienie stanowiło najważniejszą funkcją życiową. Nie przez
przypadek większość totemów dotyczyła jedzenia! Jedzeniu
przypisywano moce magiczne, było źródłem zarówno błogosławieństw,
jak i nieszczęść. W ciągu dziejów cywilizacji zachodniej doszło do
zerwania więzi człowieka z przyrodą, co widoczne jest także w
sposobie żywienia, które jednocześnie uległo zeświecczeniu. Czy
wyrwanie się kwestii żywieniowej z kręgu religijnego spowodowało jej
demityzację? Niezupełnie. Oczywiście współcześni konsumenci nie
muszą staczać walki na śmierć i życie ze zjadaną następnie
zwierzyną, nie wierzą też w możliwość przejęcia jej cech w czasie
konsumpcji, niemniej jednak obecne potrawy, coraz mniej
przypominające płody rolne, z których zostały zrobione, często nie
mające żadnych związków z naturą, a będące jedynie dziełem
zaawansowanego technologicznie przemysłu smakowego, nie pozbawione
są potężnej, wręcz magicznej mocy. Dzięki jedzeniu czujemy się
szczęśliwsi, zwykły z pozoru batonik bounty potrafi przecież
otworzyć bramy raju, wspomnienia babcinej kuchni przenoszą w czasy
bezpiecznego dzieciństwa, widok schabowego na talerzu w restauracji
na Seszelach tłumi poczucie wyobcowania.
Właściwości zawarte w pokarmie mogą prowadzić do uczynków o
wątpliwej wartości moralnej – są doskonałym sposobem na usidlenie
serca mężczyzny, a pożądanie ulubionej potrawy doprowadza niekiedy
nawet do zdrady lub konfliktów zbrojnych. Jedzenie może dawać
potężną władzę, ale także łatwo stać się jego ofiarą. Działanie
uzależniające szczególnie widoczne jest we współczesnych
społeczeństwach zachodnich. W świecie zdeptanego humanizmu, w którym
podmiotowe traktowanie człowieka jest śmiesznością lub przynajmniej
anachronizmem, jedzenie niepokojąco często staje się zagłuszaczem.
Ludzie, jak bulimicy, ulegają niepohamowanej konsumpcji prowokującej
wyrzuty sumienia, które kończą się morderczymi dietami.
To, jak i z czego przygotowuje się potrawy, gdzie i z kim je spożywa
mówi bardzo wiele o kondycji społeczeństwa, jego sposobie życia,
hierarchii wartości. Nie bez znaczenia jest fakt, że Cesarstwo
Rzymskie karmione było przez niewolników, podczas gdy we
wcześniejszych czasach republiki robili to rolnicy; że w czasie
średniowiecznych uczt władca spożywał posiłki wspólnie z dworem, a w
XVIII wieku w kameralnym gronie najwyższych dostojników; że jedna
czwarta mieszkańców USA codziennie stołuje się w fast foodach; że
około połowy XX wieku nastąpiło apogeum fascynacji syntetycznym
jedzeniem...
Przeglądnijmy się więc w tym lustrze.
Monika Kozień-Świca
zapraszamy :
www.domowatmosfera.art.pl
|