|

Dlaczego „mała czarna” Coco
Chanel stała się symbolem
dobrego smaku, ponadczasowości i
uniwersalności? Dlaczego Ralph
Lauren to jeden z najbardziej
znanych i najlepiej
zarabiających projektantów?
W
obu przypadkach zadecydowała
odwaga i pomysł. Bez wątpienia
zaproponowanie najprostszej z
możliwych, skromnej sukienki
kobietom przyzwyczajonym do
tego, że wyjściowy strój musi
być bogato zdobiony, o ciekawej
formie, barwny- wymagało odwagi.
A teraz chyba w każdej kobiecej
szafie jest miejsce na tą
minimalistycznie strojną
kreację. Co do Laurena rzecz
jest banalna tak samo jak
ubrania, które projektuje. To
niezmienny, doskonały jakościowy
styl. Symbol luksusu, ale
takiego, który można nosić na
codzień. Bez ekstrawagancji i
udziwnień. Klasa sama w sobie.
Odwaga szczególnie dzisiaj,
kiedy najlepszą metodą promocji
wydaje się zszokowanie,
zaskoczenie, mentalne poruszenie
niczego niespodziewającego się
konsumenta. A takich przykładów
jest więcej.

Chodząc czyimś
śladem nigdy nikogo nie
wyprzedzimy. Śledząc pomysły
kreatorów mody i modelki
zostaniemy dokładnie w tym samym
punkcie co oni. Zatrzymamy się w
blasku fleszy na końcu wybiegu i
będziemy bali się pójść krok
dalej żeby nie spaść...
Dla odważnych tam, gdzie kończy
się moda pokazowa zaczyna się
streetfashion. Sugerowanie się
trendami, albo ich wyprzedzanie.
Miksowanie, łączenie, chodzenie
po krawężniku kiczu, testowanie
kubków smakowych innych ludzi.
Tworzenie, a nie odtwarzanie.
Kreatywność. Dowolność nie
skrępowana lansowaną plastikową
biżuterią, nie związana
poziomymi paskami i nakrapiana
groszkami małymi albo większymi.
Władanie kolorem, fakturą,
wzorem i połączeniami. Zupełnie
niepodległe państewko o
powierzchni naszego ciała.
Władza absolutna, zabawa w
demiurga tworzącego pewien
rodzaj sztuki. Pole do popisu i
podpisu siebie, który widnieje w
każdym, nawet najmniejszym
elemencie.

Hasła na dziś: Odwaga.
Projektowania i wyrażania
siebie.
Władza absolutna. Bezkrwawa.
Zabawa.
Czyli streetfashion. |