|
Ten dział jest o ludziach,
którzy nie boją się wyglądać
inaczej każdego dnia. O tych,
którzy nie zamykają się mówiąc
„to nie w moim stylu”. Bo ich
styl to otwarcie się na
wszystko. Nie mówią „nie, założę
to jutro, zbyt odważne na
dzisiaj”. A jak powszechnie
wiadomo, jutro nie nadchodzi
nigdy. Przecież zawsze jest
dzisiaj.

Można tu napisać o
ludziach ubranych tak, że widać
ich z przeciwnego końca
Starowiślnej.
Ubranych tak, że prawie nikt nie
przejdzie obok niech obojętnie,
bo jedni ich "sfocą" a drudzy
pokażą palcem albo pokiwają
głową z bezgranicznym zdumieniem
zdającym się mówić „ta młodzież
dzisiaj... zupełnie im się
poprzewracało w głowach”. Może i
tak, ale nic złego w tym nie
ma... W tym szaleństwie jest
metoda.
Na wyrażenie siebie, bo podobno
w każdym z nas jest wariat.
Można to bezboleśnie (zwykle)
pokazać (chyba powoli mijają
czasy kiedy za nieodpowiedni
strój
można było pogadać sobie z
osiedlowym guru). Kaftan też za
to nie grozi
(chociaż pewnie
niektórzy znaleźliby sposób
żeby i w tym fajnie wyglądać).

Ciężko jest określić
konkretny styl ludzi („tych
świadomych”) mijanych na ulicach
albo oglądanych
na blogach/stronach o street
fashion. I chyba właśnie chodzi
o niedookreślenie, nie
zaszufladkowanie,
które
pozostawia margines dowolności i
uchylone drzwi.
Można też tu napisać
o tych, dla których szczytem
siebie i ekstrawagancji jest
połączenie różu z czerwienią
albo fioletowy płaszcz zamiast
czarnego. Ludzie są przecież
różni, nie wszyscy czują się
tak
bardzo odrębni od innych. Bo
istotą street fashion jest bunt
przeciw uniformizacji.
Jeśli w
pracy musisz nosić czarny
kostium to po pracy ubierz
zielony... skoro już tak bardzo
lubisz kostiumy. Przecież nie
wszyscy muszą czuć tak dużą
potrzebę buntu.

Ważne jest to, żeby nosić
rzeczy, które są uszyte na naszą
miarę osobowości, a nie są drugą
skórą przyzwyczajenia i
kamuflażu.
|