|
Ubranie to
przebranie. Kiedy pierwszy raz
przeczytałam to zdanie ( w
kontekście street fashion )
pomyślałam: no way ! Przecież to
zaprzeczenie niemal wszystkiego
co tutaj napisałam o „noszeniu
się sobie”.
I pewnie normalnie
bym się z tym nie zgodziła nie
zaprzątając sobie tym głowy
ale...
-
zetknęłam się z tym u
osoby, która, powiedzmy dość
wymijająco, wie raczej co pisze.

Nie będę rozpisywać
się o tym, że „świat jest
teatrem, aktorami ludzie”.
Ani o
tym, że przywdziewamy maski
odpowiednio wykrzywione do
sytuacji. Bo to oczywiste i
wytarte.
Jednak z ubraniem jest
dość podobnie... Te wszystkie
maski grymasów i uśmiechów,
tych
bardziej od serca i tych mniej,
stanowią nas. Te wszystkie
ubrania, które nosimy, również.
Tu jest tak samo jak z odwagą
okazywania emocji albo
umiejętność ich tłumienia. Różni
się tylko narzędzie.

Nie ważne czy akurat
śmiejesz się czy płaczesz-w obu
tych sytuacjach jesteś sobą i
pokazujesz to. Kiedy jednego
dnia wyglądasz jak lalka Barbie,
a drugiego dnia jak „gothic
lolita" ( ponoć istnieje taki
twór... )
to też jesteś sobą.
Ubierając się różnorodnie i
odważnie ( inaczej każdego dnia )
pokazujesz swoje pragnienia,
uczucia, emocje, nastrój. Czyli
wyrażasz siebie.

Może to taka zabawa
w teatr, w pokaz mody.
Czymkolwiek to jest, jest
obrazem fascynującym. Często
ładnym i oryginalnym, ale przede
wszystkim pokazującym to, do
czego zwykle się dąży:
do
pokazania odpowiednich emocji.
Do tego jest z tym tak, jak z
brazylijskim serialem:
jeśli
zaczniesz oglądać to
automatycznie się wciągasz i
ciężko przestać. Gra emocji i
nastrojów,
okazji i tego co
„czasem wypada”. Gra faktur,
kolorów i wzorów.
Gra z własnym
tabu i wstydem. Różno-osobowość. |
 |
01.10.2009
KONSTRUKTYWNY ROMANTYZM - Łucja
Zając
Linie ciągłe, faliste, łamane ,
przerywane. Efektowne
architektoniczne formy,
rzeźbiarskie konstrukcje. Styl
minimalistyczny, geometryczny
wytrzyma szturm szyfonów,
jaskrawych kolorów
i powrotu lat 80-tych Ascetyzm,
który... |