|
Od
jakiegoś czasu dość
systematycznie przeglądam strony
o street fashion.
Nie tyle w poszukiwaniu
inspiracji, ale z ciekawości. I
dlatego, że po prostu ludzie z
pasją
są ludźmi ciekawymi, mającymi
coś do zaprezentowania. A część
z tych internetowych twórców
to prawdziwi pasjonaci. Nie tyle
mody, co ludzi.

Bo
przecież moda tworzona jest dla
ludzi, a przynajmniej powinna
być.
I nie do końca istotne jest, że
dziewczyna ze zdjęcia ma na
sobie super modną sukienkę.
Ważne jest to, jak się w tym
czuje, a to z kolei doskonale
widać.
Mam kilka ulubionych miejsc w
sieci i lubię je, nie dlatego,
że mogą być w pewien sposób
odkrywcze
i inspirujące (chociaż to też
ogromna zaleta), ale dlatego, że
autorzy z tłumu, z grupy
naprawdę fajnie ubranych ludzi
potrafią wyłowić kogoś, kto po
prostu dobrze czuje się ze sobą.
I nie ważna jest twarz, waga i
czasem mało wybiegowy wzrost.
Zupełnie nie.

Ważny jest
uśmiech i pewność siebie, które
przyciągają i sprawiają, że na
tą osobę po prostu chce się
patrzeć. Faktycznie, „hunterzy”
czasem wracając z „polowań” nie
przynoszą ani jednego zdjęcia,
które chcieliby zaprezentować
swoim czytelnikom.
Mimo, że widzieli kilka
rewelacyjnie wyglądających
osób... widocznie to po prostu
nie było to.
Mówiąc prosto: lans to nie
wszystko:). Dlatego nie
wystarczy znać się na modzie,
być na bieżąco z trendami, mieć
wyczucie i intuicję. To wszystko
bardzo się przydaje, jednak
przede wszystkim trzeba być
doskonałym obserwatorem i może
trochę mniej doskonałym
psychologiem.

Bo
kolory, wzory i fasony to nie
wszystko. Trzeba w to wszystko
umieć ubrać swoją osobowość.
I trzeba umieć to wyłowić z
tłumu. Jednym wychodzi to
lepiej, innym trochę gorzej.
Tłumaczy to jednak naprawdę
stosunkowo dużą popularność z
pozoru zwyczajnych i
przeciętnych stron
o street fashion.
|