|
- wernisaż 6
grudnia Galeria Pauza, wystawa będzie czynna do
18 stycznia 2009 roku.

Powiedzieć w jakich
miejscach Alfons Skowronek pokazywał swoje prace, to powiedzieć
stanowczo zbyt mało. To po prostu artysta, który pokazuje się na
świecie. Tylko nie u nas, powie zaraz ten czy ów. I będzie miał
rację. Bo AS pokazywał się w miejscach, o których większość naszych
artystów może tylko pomarzyć.
Dlatego dziś mamy prawo zapytać: jak to się dzieje, że większości
krytyków naszych, a także większości naszej wyrafinowanej
publiczności artysta ten wciąż umyka z pola widzenia? Dzisiaj, kiedy
AS objechał już cały świat… Kiedy wspominają jego pokazy w takich
galeriach jak nowojorska MOMA, Guggenheim, paryskie Centre Pompidou,
Louvre, czy Sydney Nationale Museum (ale też, co trzeba zaznaczyć,
w naszej rodzimej Zachęcie); gdy żywa jest wciąż pamięć o nim w
marmurowych salach Watykanu,
w rozgrzanym afrykańskim słońcem Tunisie i w kolebce europejskiej
kultury, odwiecznym jasnym Akropolu. Wszędzie tam dzieła pokazywane
przez Alfonsa Skowronka budziły żywą reakcję, a on sam w swoim
zniszczonym skórzanym płaszczu, z tajemniczym aborygeńskim uśmiechem
na ustach nie pozostawiał obojętnym nikogo spośród publiczności.
Nawet ci, przyznajmy to, niejednokrotnie znużeni i zobojętniali na
sztukę, bo od wieków strzegący jej - wartownicy, strażnicy i
opiekunowie, ci na pierwszej linii w służbie Sztuki, którzy niejedno
już wiedzieli, nawet oni nie pozostali obojętni wobec naszego,
podkreślmy to jeszcze raz wyraźnie, artysty i jego dzieł.
Wystarczyło, że rozchylił swój traperski płaszcz i pokazał, co tym
razem pod nim przyniósł - reakcja była zawsze jedna: wystawiano go.
Zawsze na zewnątrz, zawsze do ludzi.
Trudno w niewielu słowach scharakteryzować jego twórczość. Ale na
pytanie, co jest siłą tego artysty, co sprawia, że pokazuje w tak
renomowanych miejscach, odpowiedź mam jedną: to odwaga. Pozbawione
kompleksów stawanie w szranki z najlepszymi, parcie Skowronka do
konfrontacji, nie uchylanie się od niej. I nie trzeba szukać tu
mądrych terminów, żadnych izmów, czy azmów, acji czy ocji…
Domem artysty stały się światowe galerie, nic więc dziwnego, że tam
pokazuje. Może i u nas przyjdzie na to pora. Mam cichą nadzieję, że
ta wystawa da początek szlachetnej modzie na Skowronka. Wystawiajmy
go, kiedy tylko coś pokaże. Wystawiajmy nawet wtedy, gdy na dworze
wicher i mróz. Niech pokazuje i u nas, śmiało i bez kompleksów, jak
zawsze.
Miłosz
Skarga-Michalski / red. nacz. kwartalnika „otofoto.pl” |