|
My Eyes, Your World
- Wystawa fotografii
Ami Vitale - Kampus Gallery - Rybnik
ul. Rudzka 13a
Wystawa
czynna do 22 grudnia 2008 r.

Wystawa My
Eyes, Your World
towarzyszyła. 6. Objazdowemu Festiwalowi Filmowemu Prawa człowieka w
Filmie WATCH DOCS,
który odbywał się w Rybniku od 6 do 8 listopada 2008 r.
www.prawaczlowieka.rybnik.pl .

Wystawa prezentowana dzięki Gliwickiemu Domowi Fotografii
www.domfotografii.org
Ami Vitale -
urodzona w USA na Florydzie.
Fotograf niezależny, fotografuje od 1999 r.:
wydarzenia z centralnej
Azji, Indii, Europy, środkowego Wschodu i Afryki. Jest jednym z
najbardziej uznanych współczesnych fotoreporterów młodego pokolenia.
Laureatka wielu nagród, w tym World Press Photo (2003) za
poruszające zdjęcia przemocy mającej miejsce między muzułmanami i
Hindusami w Gujarat, w Indiach i nagroda dla Najlepszej
Fotoreporterki firmy Canon (2003) dzięki reportażowi Kaszmir,
udręczony raj.
Od lat
specjalizuje Sie w fotografii problematyki społecznej całego świata.
Jej
fotografie publikowane są m.in w takich gazetach i czasopismach jak:
Time, Newsweek, National Geographic Adventure,
Businessweek, Le Figaro Magazin, Geo, Economist,
News and World Report, The
Guardian, The New York Times
oraz Financial Times. Stypendium
agencji Magnum, nagrody POY, NPPA i World Press Photo to
najważniejsze z jej
osiągnięć. Ponadto jej prace zdobywały nagrody w Chinach, Kanadzie
oraz Czechach.
Ami Vitale
obecnie mieszka w New Delhi w Indiach.
Strona autorki:
www.amivitale.com .

Pierwszy
raz wystawa Ami Vitale prezentowana była w Polsce podczas
I FotoArtFestival
www.fotoartfestival.art.pl w Bielsku Białej w czerwcu 2005 r.
dzięki Inez i Andrzejowi Baturo – pomysłodawcom, organizatorom i
dyrektorom Festivalu.
Na wystawie w
Rybniku prezentowane są prace pokazujące sytuację w Kaszmirze oraz
zamieszki uliczne w stanie Gujarat w Indiach w 2002 roku.

Ami
Vitale o Kaszmirze i Gujaracie:
Gujarat
W lutym 2002 roku, Ahmedabad, miasto w stanie Gujarat, niegdyś
sławne jako miejsce zamieszkania Mahatmy Gandhiego, stało się sceną
jednych z tragiczniejszych aktów przemocy w Indiach ostatniej
dekady. W odpowiedzi na okrutny atak muzułmanów na pociąg wiozący
hinduskich pielgrzymów, czego efektem było 59 zabitych, wybuchła
prawdziwa orgia przemocy, która zburzyła dotychczasowy porządek
Indii. Tłumy rzuciły się na społeczność muzułmańską i zabiły setki,
a może tysiące mężczyzn, kobiet i dzieci.
Tysiące mieszkańców opuściło swe domy,
które zostały spalone. Zatargi ciągle są widoczne, ale już na
mniejszą skalę, ale rany po tej tragedii, zgotowanej ludziom przez
ludzi, jeszcze długo będą
żywe.
Kaszmir
Kaszmir, osadzony w Himalajach między Indiami a Pakistanem, zwany
był "rajem na ziemi" już od XVI wieku, kiedy to dynastia Mughalów
odkryła to miejsce o pierwotnym pięknie i założyła tu swą letnią
stolicę. Hindusi znaleźli tu schronienie przed prześladowaniami,
przed kurzem równin i brytyjskimi kolonizatorami. Tu też znaleźli
sposób na ominięcie prawa zakazującego obcym kupowania ziemi i
budowali na przepięknych jeziorach pływające domy.
Dzisiaj Kaszmir bardziej znany jest jako jedno z
niebezpieczniejszych miejsc na świecie, o zagrożeniu nuklearnym, niż
jako miejsce wspaniałych himalajskich szczytów i wiekowego
miłosierdzia. Główną religią regionu jest sufi, mistyczny odłam
islamu, który łączy w sobie elementy buddyzmu i hinduizmu. Pejzaż
usiany jest świątyniami różnych wyznań i często widzi się muzułmanów
wracających na swych chudych szkapach z hinduskiej świątyni. Jeszcze
dziś mieszkańcy Kaszmiru lubią się przechwalać, że w strasznym roku
1947, roku podziału pomiędzy Indiami i Pakistanem, w Kaszmirze nikt
nie ucierpiał. W tym samym czasie, wzdłuż granicy, masakrowano całe
pociągi ludzi. Tu nigdy nie było miejsca dla ekstremistów. Wielu
uważa, iż jest to zasługą świętych sufi, którzy zawsze kładli nacisk
na tolerancję i humanizm, i w związku z tym łagodnie wprowadzili
islam na te tereny.
Niestety, te szlachetne uczucia zagubiły się gdzieś podczas wojen
dwóch narodów o mały kawałek ziemi, leżącej jak perełka w tym
niespokojnym regionie. Indie i Pakistan utworzyły własną politykę
wokół wydarzeń w Kaszmirze, a rezultatem jest ponad 80 000 zabitych,
głównie rodzimych mieszkańców, w ciągu zaledwie 15 lat konfliktu.
Mieszkańcy Indii twierdzą, że Kaszmir jest integralną częścią ich
kraju i że bez niego nie mogliby istnieć. Pakistańczycy z kolei
mówią, że litera "K" w nazwie ich państwa oznacza Kaszmir i że nie
przestaną popierać, moralnie i drogą dyplomatyczną, tamtejszych walk
o niepodległość.
Srinagar
Letnia stolica Kaszmiru, wypełniona była niegdyś życiem i śmiechem.
Obecnie jest zaniedbana i posiekana kraterami po pociskach. Hotele
zamieniono w koszary, zza potłuczonych szyb okiennych wystają lufy
karabinów, a żołnierze mają założoną na oczy siatkę, która chroni
przed odłamkami. Okalające góry, niegdyś bujne życiem, usiane
cudnymi domkami w alpejskim stylu, stoją w milczeniu, patrząc jak
wszystko wokół niszczeje i upada. Poezja tej wspaniałej kultury
zdegenerowała się i jest tylko żałosnym zawodzeniem, a każdy, kto tu
mieszka jest zakładnikiem cierpienia. Przepaść, jaka powstała w
ciągu wielu lat konfliktu wypełnia się ciałami młodych mężczyzn, a
puste miejsca po nich zajmuje nowe pokolenie, które odwraca się od
umiarkowanego islamu. Unikalna historia i kultura Kaszmiru widoczna
jest tylko, kiedy spogląda się na minione lata pokoju. Dziś to
prawie 700 000 mężczyzn w uniformach, stacjonujących w dolinie
Kaszmiru oraz niekończąca się lista zabitych na pierwszej stronie
dzienników.
Jedna wizyta to dla mnie za mało. Pobieżnie zapoznałam się z tym
poetyckim regionem w listopadzie 2001 i chciałam więcej. Brnęłam,
więc przez pejzaż, perfekcyjnie wyszywany polami ryżowymi, które
opadały kaskadami w stronę dolin jak delikatne schody. Popijałam
herbatę z szafranu w ciepłym kaszmirskim domu lub kołysałam się
spokojnie na jeziorze Dal w drewnianej łódce przypominającej
gondolę, a zwanej tu "shikara". To miejsce wypełniło mnie uczuciem
miłości i przywiązania. Chciałam zrozumieć Kaszmir i sięgnąć w głąb
odbicia w spokojnej tafli jeziora. Góry odbijały się w niej
idealnie, aż do momentu, kiedy wiosło uderzało w wodę, a na odbiciu
pojawiała się rysa, przypominająca, że wszystko jest inne niż się
wydaje.
(tłumaczenie: Inez Baturo)
|